. Nie bójmy się muzeów - Teresa Dederko
Logo - Polski Związek Niewidomych

Polski Związek Niewidomych

Organizacja pożytku publicznego

Znajdź

Partnerzy

Logo Pomóżmy Razem

Nie bójmy się muzeów

Dotrzeć tam, gdzie jeszcze nie zauważa się niewidomych odbiorców kultury; pokonać bariery techniczne i, być może te ważniejsze, mentalne; udowodnić, że dostosowywanie ekspozycji do potrzeb osób z dysfunkcją wzroku ma sens – to tylko niektóre cele stawiane sobie przez uczestników międzynarodowego projektu

„Citisense among citizens – Niewidomy w wielkim mieście”. Aby je zrealizować, już od ponad roku trwa zbieranie doświadczeń, dokumentowanie pozytywnych rozwiązań i przenoszenie dobrych pomysłów z miejsca na miejsce, z kraju do kraju. Wszystko oczywiście po to, by sale muzeów, galerii, teatrów i kin otworzyć szeroko przed osobami z dysfunkcją wzroku, by odpowiedzialnych za placówki kultury przyzwyczaić do widoku grup poruszających się z białymi laskami w dłoniach.

Realizacja projektu to podróżowanie, wędrowanie od jednej placówki kultury do drugiej, z wystawy na wystawę, ze spotkania na spotkanie, a nade wszystko z kraju do kraju. Pierwsza była Belgia, a ostatnio pod koniec roku Włochy.

Dokładnie jedno z najpiękniejszych miast Toskanii – Florencja, uznawana za stolicę renesansu. Środowisko osób niewidomych i słabowidzących, podobnie jak całe społeczeństwo, jest zróżnicowane pod wieloma względami, a więc oczywiście nie wszyscy chodzą do teatru, kina czy muzeum. Jednak nawet ci spośród nas, którzy mieliby na to ochotę, obawiają się, że niewiele w tych przybytkach sztuki skorzystają, napotykając najróżniejsze bariery. Powszechna wizualizacja różnych dziedzin życia, a więc i sztuki, utrudnia, a czasem uniemożliwia jej odbiór osobom z problemami wzroku. Na szczęście coraz więcej instytucji kultury dostrzega ten problem i stara się go minimalizować, wdrażając takie rozwiązania jak audiodeskrypcja czy udostępnianie kopii dzieł, których nie można obejrzeć dotykiem. Właśnie takimi inicjatywami interesują się uczestnicy projektu i takie rozwiązania były podpatrywane we Florencji. Polskę reprezentuje w projekcie Polski Związek Niewidomych, a jego partnerami są organizacje z Włoch i z Belgii.

Skarby Florencji

Miasto, które oszałamia, wprawia w zachwyt, przyciąga nieprawdopodobnym bogactwem kultury, przytłacza wielością dzieł znanych z reprodukcji zamieszczanych w chyba wszystkich podręcznikach do historii czy historii sztuki. Taka właśnie jest Florencja i każdy, kto wybiera się tam tylko na kilka dni powinien mieć świadomość, że wszystkiego nie zobaczy, że trzeba będzie dokonać wyboru i wizytę w wielu miejscach odłożyć na później. Uczestnicy projektu wiedzieli o tym doskonale, nie wiedzieli natomiast, ile z miejsc wybranych do odwiedzenia będzie dostępnych dla osób niewidomych i słabowidzących. Okazało się, że całkiem sporo.

A zadziwiało niemal wszystko. Już samo miejsce zakwaterowania było niezwykłe, gdyż hotel, w którym nocowaliśmy to dawne budynki poklasztorne, przy starym kościele pod wezwaniem Siedmiu Świętych, taką też nazwę nosił hotel: All’ospitalità dei sette santi. Tak więc znajdowaliśmy się pod liczną i dobrą opieką.

To, co od razu widać we Florencji i co budzi zachwyt, to dzieła architektury. Główne florenckie zabytki to budowle pochodzące z XIII, XIV wieku, przekształcone niekiedy w muzea, a w wielu przypadkach używane zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, i wyglądające tak, jak przed wieloma wiekami. Robi to kolosalne wrażenie, szczególnie na warszawiakach, mających „u siebie w domu” jedynie zrekonstruowaną niecałe sześćdziesiąt lat temu Starówkę.

Osobom niewidomym i słabowidzącym, chcącym poznawać zabytki architektury, przychodziły z pomocą uliczne targi, gdzie dosyć łatwo można było znaleźć modele wielu charakterystycznych budynków Włoch.

Florenckie wędrowanie

Pobyt we Florencji zaczął się od luźnego i spontanicznego zwiedzania centrum miasta. Większość z nas ruszyła do Duomo czyli katedry ze słynną kopułą zaprojektowaną przez Brunalesciego, obok katedry inna niesamowita budowla – dzwonnica (Campanilla) autorstwa Giotta. Trzeci cel tych podróży to średniowieczne baptysterium, do którego wchodzi się przez pięknie rzeźbione drzwi. Te trzy budowle z zewnątrz wyłożone są marmurami: białymi, zielonymi i czerwonymi, tworzącymi barwny wzór na ścianach. Te wrażenia były oczywiście dostępne naszym przewodnikom i osobom słabowidzącym, którzy mogli wszędzie podejść naprawdę blisko i wszystko, w miarę możliwości, obejrzeć. Niewidomi mogli wszystkiego dotknąć, a będąc w samych budynkach napawać się atmosferą tych miejsc. W każdej z nich zupełnie inaczej brzmią głosy, inne jest echo, różny jest czas potrzebny do przejścia wszystkiego wszerz i wzdłuż. A jeśli chodzi o to, co widać, to trzeba zdać się na opis przewodników.

Następnie przeszliśmy do placu przy Palazzo Vecchio – starym zamku-ratuszu Florencji, zwiedzaliśmy tam sławną Loggię – monumentalne murowane zadaszenie nad galerią rzeźb na wolnym powietrzu. Co zwraca tam największą uwagę turystów? Oczywiście arcydzieło Michała Anioła – „Dawid”. Niestety, to tylko kopia, ale oryginał jest bezpieczny i eksponowany w galerii w Palazzo Vecchio, oczywiście we Florencji.

Stare miasto poznawaliśmy także w czasie gry terenowej zorganizowanej przez gospodarzy. Podzieleni na trzy grupy składaliśmy wizyty w trzech miejscach.

W typowej florenckiej kawiarni, w arboterii, czyli aptece-drogerii zielarskiej oraz w Muzeum Etruskim.

Zwiedzane od środka

Uczestnicy projektu mieli też zapewnione wejście do muzeum umieszczonego w oryginalnym XIV-wiecznym domu szlacheckim – Museo dell’Antica Casa Fiorentini, czyli Palazzo Davanzati. Ponieważ miasta średniowieczne często były twierdzami, domy też budowano w formie wież obronnych. Zwiedzany przez nas budynek powstał z połączenia dwóch takich wież. Dom ten miał dwie oznaki bogactwa: własną studnię i osobiste łazienki dla lokatorów. Trochę byliśmy rozczarowani małą ilością mebli i innych przedmiotów codziennego użytku, ale tak po prostu żyli kiedyś Florentczycy. Jednak i tak skorzystaliśmy wiele, ponieważ wszystko było dla nas całkowicie dostępne i pokazane w odpowiedni sposób.

Druga grupa w tym czasie zwiedzała Galerię Uffizi. Słynie ona przede wszystkim z arcydzieł malarstwa, jakie udało się zgromadzić w tym miejscu przez wieki.

Dla uczestników projektu przewidziano jednak inną trasę, skupiono się na rzeźbach. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Osoby niewidome i słabowidzące zostały bowiem wyposażone w cienkie, gumowe rękawiczki i mogły swobodnie, dokładnie „obrajlować” każdy z prezentowanych monumentów, a wśród nich były m.in. rzeźby starożytne z II i I wieku przed Chrystusem.

Ostatnim z zabytków zwiedzanych grupowo było muzeum Orsanmichele. Słynie ono z rzeźb 12 apostołów wykonanych na zamówienie bogatych florenckich cechów.

Posągi stworzyli między innymi Donatello, Veroccio, Ghilberti. Rzeźby te są wyeksponowane w sali znajdującej się nad kościołem cechowym. To muzeum otworzono specjalnie dla naszej wycieczki, a czuliśmy się tam swobodnie, mogliśmy dotykać wszystkich arcydzieł.

Na podsumowanie projektowych wizyt we florenckich muzeach trzeba podkreślić jeszcze jedno: we Włoszech osoby niepełnosprawne wraz z opiekunami mają zagwarantowane bezpłatne wejścia do każdego muzeum.

W gościnie u Włochów

Irifor – tak brzmi w skrócie nazwa włoskiej organizacji współpracującej z PZN-em. Prowadzi ona m.in. drukarnię brajlowską, którą dokładnie zwiedziliśmy. Jej chlubą są wypukłe rysunki, które wytwarzano w naszej obecności. Ci, którzy chcieli, dostali takie na pamiątkę. Największym powodzeniem cieszyły się rysunki przedstawiające zabytki florenckie. W prezencie otrzymaliśmy także album wypukłych fotografii i w ten sam sposób ilustrowaną książkę o znanym nam wszystkim Pinokio.

Mieliśmy również okazję zwiedzić jedną z najstarszych w Europie szkół psów przewodników. Zaprezentowano nam tam metody szkolenia psów i warunki ich przyznawania osobom niewidomym. Na podwórku szkolnym oddano zaś do dyspozycji uczestników projektu symulator psa, wykorzystywany w trakcie wstępnych ćwiczeń, jakie przechodzi osoba niewidoma chcąca otrzymać czworonożnego przewodnika.

Wieczorem w ramach poznawania różnych instytucji kultury zostaliśmy zaproszeni na specjalne przedstawienie w teatrze, w którym występował niewidomy aktor. Spektakl nie trwał długo, zawierał w sobie elementy pantomimy, baletu, muzyki, a każda osoba niewidoma miała przydzielonego asystenta, który słowem, gestem, dotykiem, przekazywał informację o tym, co działo się na scenie.

Wiele do zrobienia

Poruszając się po Florencji, zwracaliśmy uwagę na różne rozwiązania dedykowane niewidomym. Okazuje się, że wcale nie jest ich dużo. W tym mieście osobom z dysfunkcją wzroku chyba nie żyje się łatwo. Tylko dwa, spośród znalezionych przez nas skrzyżowań, miały udźwiękowioną sygnalizację. Na chodnikach generalnie nie ma zróżnicowań faktury podłoża, a na dodatek są one bardzo wąskie, w autobusach nie ma informacji głosowej. To, co zwróciło jeszcze naszą uwagę to fakt, że pasażerowie nie ustępują miejsca osobom niepełnosprawnym. Czy więc, pod względem dostosowań przestrzeni publicznej, polskie miasta wypadają w zestawieniu z Florencją źle? Wcale nie.

Teresa Dederko